Spożywcza branża e-commerce na polskim rynku znacznie zyskała przez ostatnie pół roku. Liczba osób robiących zakupy w sieci wzrosła z powodu okresowego zamykania sklepów stacjonarnych. Dotyczy to również produktów żywnościowych i szeroko rozumianych towarów spożywczych. Klienci decydujący się na taką formę zakupów musieli nierzadko czekać nawet ponad dwa tygodnie na ich dostawę, co świadczy wyraźnie o ogromnej popularności takiej formy.

Czy jednak powolna stabilizacja rynku wynikająca z opanowywania sytuacji zdrowotnej i przywracania normalnego funkcjonowania sklepów nie sprawi, że polski rynek e-commerce znów powróci do sytuacji z 2019 roku?

Póki co nic na to nie wskazuje. Osoby, które korzystały z zakupów internetowych już wcześniej, nadal będą to robić, natomiast nowi klienci, którzy poznali korzyści z nich płynące, w większości przypadków znów skorzystają z takiej oferty. W praktyce będzie to oznaczać, że zakupy spożywcze przez internet na stałe wpiszą się w tradycje zakupowe Polaków, a sieci handlowe będą musiały lepiej otworzyć się na ten kanał sprzedażowy. Niektóre z nich już to zrobiły jak chociażby ELeclerc, inne powoli dopiero dostosowują się do wdrożenia sprzedaży internetowej. Na pewno ogromnym wyzwaniem będzie dopracowanie odpowiednio szybkiej ścieżki obsługi, czyli zadbanie o to, aby od złożenia zamówienia do dostarczenia zakupów minęło jak najmniej czasu.

W internetowych zakupach czas obsługi ma bowiem dla klientów zasadnicze znaczenie

Zwłaszcza, gdy zakupy są spore i zawierają wiele produktów wymagających szczególnego traktowania jak mrożonki czy mięsa albo pieczywo. Większość sklepów dostarczających produkty żywnościowe w takich miastach jak Warszawa, dysponuje własną flotą pojazdów wyposażonych w małe chłodnie, dzięki czemu jakość towaru dostarczanego klientowi stoi zawsze na najwyższym poziomie.